Sztuka pakowania, czyli jak przetrwać miesiąc w górach z małym plecakiem?

Lubię pakować plecak z świadomością, że już niedługo znajdę się na szlaku. Dobierać ekwipunek do warunków, które zastanę. Bez pośpiechu i bez stresu. Zastanawiacie się, jak się spakować w długą podróż, żeby niczego Wam nie zabrakło?

Jesteśmy po pokonaniu Głównego Szlaku Beskidzkiego, czyli najdłuższego szlaku pieszego w polskich górach. Jak to zwykle z urlopem bywa, na wyjazd pakowałam się z podekscytowaniem. W końcu czekało nas nie lada wyzwanie. Tuż przed wyjściem z domu nakładałam 34-litrowy plecak z myślą, że będę go nosić przez następne parę tygodni. Miałam mieć z sobą tylko to, co się w nim znajdowało. I czułam się z tym dobrze.

Jak się spakować?

Spotykaliśmy na naszej trasie osoby, które przemierzały ten sam szlak, niosąc dwa razy większe bagaże od naszych. Jeżeli głowicie się, jak się spakować przed długą wyprawą, poniższe wskazówki powinny Wam pomóc. Większość z rad można stosować z powodzeniem przed każdą podróżą. Nie tylko w góry.

1. Zrób listę

Pierwszy raz listę rzeczy do zabrania zrobiłam za namową Pawła, gdy przygotowywaliśmy się do ponad 40-dniowej podróży do Gruzji. Wcześniej uważałam to za stratę czasu. Nie doceniałam, że dzięki temu nie będę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Pakowanie się w ten sposób zmniejsza ryzyko, że czegoś zapomnimy. Pozwala na odhaczanie przedmiotów, które znalazły się już w plecaku.

Z listą wiąże się dobra rada, szczególnie dla osób rozpoczynających swoją przygodę z pakowaniem „na lekko”. Po przygotowaniu spisu rzeczy do zabrania, zacznij wykreślać to, co na pewno Ci się nie przyda. Drastyczne? Stwierdziłabym raczej, że praktyczne. 🙂

W trakcie przygotowań do dużych wypraw, listę sporządzamy z reguły na komputerze (w trybie online, można ją wtedy edytować w każdym momencie, nawet z telefonu). Zaznaczamy kolorami, co już mamy, a co ewentualnie musimy dokupić. Przed krótkimi wyjazdami tradycyjnie korzystam z kartki i długopisu.

2. Mały bagaż, mniejsze potrzeby

Im większy masz bagaż, tym więcej do niego spakujesz. Skoro zostało jeszcze trochę wolnego miejsca, to przecież na pewno zmieści się dodatkowy polar i zapasowa czapka?

Unikajmy stawania przed takimi dylematami. Nawet jeżeli umiesz się powstrzymać przed dopakowywaniem rzeczy nieuwzględnionych na liście, nie będzie Cię kusić, gdy w Twoim plecaku zostanie niewiele miejsca.

Kilkanaście lat temu, jeżdżąc na obozy harcerskie, zabierałam z sobą 65-litrowy plecak. Dwa lata temu na półtoramiesięczną wyprawę do Gruzji zapakowałam się w 45 litrów. Obecnie korzystam z 34-litrowego plecaka i to z nim przemierzyłam 500 kilometrów Głównego Szlaku Beskidzkiego.

 

jak-się-spakować
Paweł i jego 36-litrowy plecak w Bieszczadach.

3. Grunt to minimalizm

Moje obserwacje wskazują, że sporo mężczyzn ma tę cechę wrodzoną. My kobiety, musimy się tego trochę nauczyć. 🙂

Jak sobie pomóc?

  • Małe butelki (100 ml) i słoiczki na kosmetyki – są do kupienia w większości popularnych drogerii. Do butelek przelewam z reguły szampon (który sprawdza się doskonale jako płyn do prania i do kąpieli), do słoików krem nawilżający, coś na odciski, odżywkę do włosów.
  • Ręcznik z mikrofibry – jest mały, lekki i szybko schnie. W obliczu tych zalet, wad nie dostrzegam.
  • Ograniczona liczba ubrań – myślę, że to jeden z najważniejszych podpunktów. Zasady tej nauczyłam się od znajomych z klubu turystycznego. W trakcie Głównego Szlaku Beskidzkiego miałam z sobą trzy koszulki, trzy pary skarpetek i majtek, jedną ciepłą bluzę, kurtkę przeciwdeszczową, spodnie i spodenki. Tak ograniczona liczba ubrań, sprawia, że bagaż nam maleje. Trzeba tylko nastawić się na pranie ubrań po każdym dniu (lub co drugi), tak żeby zawsze mieć coś czystego w zapasie.
  • Produkty „light” – i to nie te do jedzenia. Obecnie można kupić coraz lżejszy i mniejszy sprzęt. Śpiwory nie wyglądają tak jak kiedyś. Mój o komforcie 15 stopni (korzystam z niego w pomieszczeniach i śpiąc na zewnątrz latem), potrafi kompresować się w małą kulkę. Koszulki termoaktywne nie tylko zajmują niewiele miejsca, ale również bardzo szybko schną.

4. Porządek być musi

W plecaku warto mieć stałe miejsca na poszczególne przedmioty. Choć często mam z tym problem (za każdym razem testuje inne kieszenie), porządek pomagają mi zachować worki strunowe. Rzeczy sortuję tematycznie. Oddzielnie ubrania, oddzielnie kosmetyki, bieliznę, jedzenie. Tak uporządkowane rzeczy umieszczam w workach, a następnie w plecaku.

Korzystamy z Pawłem z tego sposobu od ponad dwóch lat. Oprócz walorów estetycznych ma on jeszcze jedną zaletę: w razie ulewy lub rozlania się czegoś w plecaku, rzeczy i tak pozostają suche. Stąd nawet śpiwór pakujemy do woreczka.

 

jak-się-spakować
Chaos czy kontrolowany nieład? 🙂

5. Co możesz, kup na miejscu

Czy warto brać z sobą zapasy żywności na dwa tygodnie? Zdecydowanie nie, jeżeli na miejscu znajdziesz się czasem w cywilizacji, czyli w sklepie.

Wbrew pozorom jedzenie naprawdę sporo waży. W trakcie Głównego Szlaku Beskidzkiego sklepy mijaliśmy dosyć często. Za każdym razem uzupełnialiśmy zapasy na jeden, maksymalnie dwa dni. Tylko raz, w Beskidzie Żywieckim, zdarzyło się, że nie schodziliśmy z gór przez trzy dni.

6. Dziel i podróżuj

Podróżowanie w tandemie ma wiele zalet. Jeżdżąc we dwoje, zawsze ustalamy, kto co będzie niósł (ułatwia to przygotowana lista rzeczy do zabrania).

W kilkuosobowej grupie dzielenie się rzeczami również doskonale zdaje egzamin. Ktoś może zabrać palnik, ktoś menażkę. Inna osoba niesie kartusz. Rozłożenie namiotu na dwie czy trzy części też jest możliwe.

7. O czym nie można zapomnieć?

Postanowiłam wspomnieć jeszcze o paru rzeczach, z którymi praktycznie się nie rozstaje w trakcie wyjazdów w góry lub pieszych rajdów.

  • Kurtka przeciwdeszczowa – wystarczy raz przemoknąć, żeby na zawsze zapamiętać, że kurtkę trzeba mieć. To samo tyczy się worka przeciwdeszczowego na plecak.
  • Węgiel, plastry na odciski – czyli podstawa naszej apteczki.
  • Czołówka – cudowny wynalazek ludzkości. Doskonałe oświetlenie w nocy, które nie wymaga zaangażowania rąk. Wkładasz na głowę, widzisz wszystko i możesz spokojnie iść dalej.
  • Chusta typu buff – korzystam z niej o każdej porze roku. Zimą i jesienią jako osłona szyi przed wiatrem, latem jako chustka chroniąca głowę czy opaska przytrzymująca włosy.
  • Bukłak na wodę – testowaliśmy już różne sposoby na przechowywanie wody: czy to bidony, czy po prostu nieśmiertelne plastikowe butelki.  Zaletą bukłaka jest to, że rurkę wyciągasz z plecaka i możesz pić w trakcie marszu w każdej chwili, bez konieczności postoju. Wadą, która w tej chwili przychodzi mi do głowy, może być trudność w ocenie, ile wody jeszcze w bukłaku pozostało. Całość znajduje się w plecaku. Ale dla chcącego nic trudnego, zawsze można to zrobić w trakcie dłuższego postoju.
  • Spork – lekki widelec, łyżka i nożyk w jednym. Choć większość moich znajomych twierdzi, że szybko się łamią, ja na swój nie narzekam. Ma ponad dwa lata i wciąż jest w formie. Plastikowy nóż jest niestety bardzo słabej jakości i służy raczej do rozsmarowywania, dlatego zawsze staram się mieć z sobą nożyk biwakowy. Paweł nie rozstaje się z swoim wielofunkcyjnym scyzorykiem, w którym schowana jest pęseta, wykałaczka, różne ostrza i co najważniejsze: otwieracz do wina.

 

jak-sie-spakowac
Wykorzystanie bukłaka, worka przeciwdeszczowego i buffki w praktyce.

 

Na sam koniec przyznam, że powyższe wskazówki tak mi weszły w krew, że od paru lat moja duża walizka tylko się kurzy. Zawsze w podróż wybieram plecak: nieważne, czy wyjeżdżam na parę dni do domu na Podlasie czy na 3 tygodnie w góry.

A jak Wy sobie radzicie z pakowaniem?